Mame podróżnik

Droga do ku przygodzie wiodła bardzo malowniczą trasą. Wszędzie pojawiały się przykuwające uwagę górki, pagórki i wzniesienia, wymagające natychmiastowego zatrzymania się i zrobienia zdjęcia. Zwykle, kiedy Mame poczuje natchnienie, wsiadają z Tate do auta i jadą gdzieś. Dla Mame jest to bardzo precyzyjne określenie, jednakże metodycznego i uporządkowanego Tate doprowadza ono do szału. -Gdzieś, czyli gdzie? – piekli się zazwyczaj w takiej chwili, – Czy mogłabyś określić to bardziej konkretnie? – Gdzieś w diabły, tam, gdzie nas jeszcze nie było, gdzieś, gdzie są ładne widoki, żebym mogła robić zdjecia – odpowiada najczęściej Mame, dla której wraz z udzieloną w ten sposób odpowiedzią, temat celu podróży uważa za wyczerpany. – Nie wiesz dokąd, to kombinuj- dodaje złośliwie po krótkiej chwili milczenia. Czytaj dalej Mame podróżnik