Grzyby, część druga

W okolicy Ząbkowic Śląskich Mame z impetem wjechała w leśną dróżkę celem skorzystania z toalety. Tyle razy przerabiali już temat siusiania na stacjach benzynowych, że Tate nie zdziwił ten nagły manewr. Mame nie znosi publicznych toalet, według niej w promieniu stu metrów od nich widać unoszące się złowrogo zarazki i bakterie. Mame lubi łono natury i żadne zjawiska pogodowe typu deszcz, śnieg czy inna ulewa jej nie zrażają. Po załatwieniu czynności intymnej, sięgnęła do leżącego w bagażniku plecaczka w którym miała przygotowaną wodę. Wydalony płyn należało uzupełnić. – Chcesz? – spytała wciąż siedzącego w samochodzie Tate. – Chcesz pić, czy możemy jechać dalej? – Nie, -odpowiedział  po krótkim namyśle. – Pojedziemy do rodziców, to napiję się kawy, a teraz zamykaj ten bagażnik bo zimno. Czytaj dalej Grzyby, część druga

Grzyby, część pierwsza.

-Kochanie, co Ty robisz? – spytał z lekka zaniepokojony Tate, kiedy po wejściu do pokoju zobaczył Mame, która z rumieńcem na twarzy i nieobecnym wzrokiem rozłożona na podłodze spoglądała równocześnie na tablet, mapę i małą książeczkę. – Badam, -mruknęła w odpowiedzi, nie patrząc na niego i nie przerywając porównywania mapy z tabletem. – Wiesz, – dodała, przeciągając słowa w charakterystyczny dla zajętego czymś innym człowieka sposób. -Wiesz, te mapy Googla są całkiem niezłe, nawet ładnie pokazują i są prawie aktualne, a na pewno bardziej niż atlas. – A co Ci pokazują? – wycofanie niepewnym głosem spytał Tate, który dowiedział się właśnie, iż jego wyjątkowo temperamentna druga połowa posiada już jakiś plan i niewątpliwie Tate stanowi jego nieodłączną część. – Pokazują, – wyszczerzyła się Mame podnosząc głowę z nad atlasu. – Pokazują, dokąd jutro mnie zabierasz i jaki  masz plan na to, żeby zapewnić mi rozrywkę na niedzielę i żebym się nie nudziła, – stwierdziła radośnie, nie bacząc na to, iż biednemu Tate włos się na głowie zjeżył. – No, to idź spać, bo rano wcześnie wstajemy, nie będziemy marnować czasu, – powiedziała wstając z podłogi. – No co tu jeszcze robisz, jazda do wanny, późno się robi, no ruszże się wreszcie, dziwić możesz się w biegu, – pogoniła go zniecierpliwiona. – A dowiem się chociaż dokąd Cię zabieram, – z rezygnacją spytał Tate kierując się w stronę łazienki. Głupio by było, gdybym nie znał własnego planu, – popatrzył beznadziejnie na żonę. – No jak to gdzie? – zdziwiła się Mame. Jesień mamy, zabierasz mnie na grzyby – zaświergotała radośnie z wyrazem twarzy mówiącym, iż ona już na tych grzybach jest, a nawet wróciła i właśnie je suszy.  – Idziesz do tej wanny, czy nie ? – sapnęła w jego stronę.  – Skowronkiem nie jesteś, no włączże jakąś energię w te kończyny, bo stoisz jak ten słup.  – Co się tak dziwisz, skojarz fakty – jesień mamy, słońce świeci, deszczyk pada, grzyby rosną – rozzłoszczona wydała dyspozycję i nie patrząc już na załamanego Tate wyszła z pokoju.

Czytaj dalej Grzyby, część pierwsza.

Powrót

-Tate,- usłyszałem głos wypakowującej zmywarkę Mame, -Tate, odsapniemy chwilkę po obiedzie i trzeba zacząć się pakować, jutro rano to ja chcę mieć wszystko gotowe, a nie latać jak kot z pęcherzem i szukać naszych rzeczy. Czas wracać do domu, koniec tego byczenia się w raju, praca czeka – mówiła Mame do robiącego popołudniową kawę Tate. – Ja nie wiem jak to jest, ale w tę stronę to ja nas jakoś zapakowałam, ale z powrotem, to chyba pożyczymy torbę od Doroty, bo za diabła się nie zmieścimy, a nie wiedzieć czemu nie udało mi się Ciebie zrujnować i wcale dużo nie kupiłam, więc to chyba ta sławetna niemiecka chemia, tylko dlaczego w naszym przypadku, poza wypraniem rozszerzyła też wszystkie ciuchy? – zastanawiała się głośno, krojąc równocześnie zrobiony rano placek ze śliwkami. Czytaj dalej Powrót

Hamburger DOM

Co za urlop, – rozmyślał siedzący w salonie w bujanym fotelu Tate.  Jak tak dalej pójdzie, będę musiał wziąć urlop żeby odpocząć po urlopie, toby się dopiero w pracy zdziwili, -uśmiechnął się pod nosem i z bezpiecznej odległości patrzył, jak jego kochana żona wraz ze swoim pierwowzorem ciotką Dorotą, usiłują w przeciągu, zapałkami , podpalić gaz pod kuchenką elektryczną.

Czytaj dalej Hamburger DOM

Gęsi

-Słuchaj, a Birgit? Co u niej słychać? Dalej mieszka w tym strasznym domu?, -usłyszałem zaciekawione pytanie Mame. – Ach, scheiße, -usłyszałem Dorotę, nawet mi nie mów, ta wariatka zostawiła Helmuta jakieś dziesięć lat temu i uciekła do Austrii, a teraz dzwoni do jego córki i płacze, że chce go odzyskać. -Co Ty do mnie mówisz, -zdziwiła się Mame,  – to Frederike jeszcze odbiera od niej telefony? Pomyślałem sobie, że nie będę pytał Mame, czy wypuści mnie w końcu na dwór, bo jak to wczoraj zauważył Tate, jak one we wspominkach przez dwa dni załatwiły tylko kilku niemieckich znajomych, a nie ruszyły wcale rodziny, nie mówiąc o polskiej części, to marne  szanse są , że uda im się za dwa lata skończyć.

Czytaj dalej Gęsi

Pożar

 

 

-Kukurykuuu, kukurykuuuu, kukurykuuuuu, – rozległo się tuż za oknem. -Kukurykuuu, wstawać śpiochy, wstawać, szkoda marnować takiego pięknego dnia, – Kukurykuuu, kukurykuuuu…….Darł się siedzący na płocie oddzielającym padok od ogrodu Camillo. -Wstawać leniuszki, piękny dzionek się zapowiada, kurki proszę schodzić z grzędy, widzę w ogródku warzywnym świeżo skopane, dorodne dżdżownice już tam na nas czekają, -Owce, barany, wstawać, wstawać, słońce już świeci, trawa u Uwe prosi się o  skoszenie, wstawać, wstawać kochani, robota na nas czeka! -Ludzie, ludzie, wasze zwierzęta już wstały, trzeba im jeść dać, zagrody oporządzić, wstawać, wstawać, słonko już dawno wstało!

Czytaj dalej Pożar

Kimi

-Wiesz, -powiedziała któregoś dnia Mame do wracającego właśnie z pracy Tate.- Wiesz, -dzwoniła Dorota, ta moja niemiecka ciotka, zaprasza nas do siebie. Stwierdziła, że dawno mnie nie widziała, Ciebie wcale i życzy sobie zmienić ten stan, a o Kubusiu naczytała się już wystarczająco i to jej nie wystarczy. Mamy się pojawić pojutrze i pod groźbą wydziedziczenia nie przyjmuje odmowy. Czytaj dalej Kimi

Spokój

Wyspałem się, pomyślał zdumiony Tate spoglądając równocześnie na zegarek. Jest jedenasta, cisza, spokój, do pracy ……..-Zaspałem, wrzasnął, zrywając się półprzytomnie z łóżka , -Znowu zaspałem, powtórzył jękliwie , bezskutecznie walcząc z oporną materią w postaci kołdry. Heroicznym wysiłkiem udało mu się przezwyciężyć opór rzeczy martwej i w błyskawicznym jak na niego tempie począł się ubierać. Wzrokiem błagającym o kawę przeleciał szybko pokój i dopiero po chwili stwierdził, że coś mu tu straszliwie nie pasuje.

Czytaj dalej Spokój

Farinelli

Opowiedziałem Wam już do jakiej rodziny trafiłem i z jakimi wariatami przyszło mi żyć. Mame, bardzo kochana i szalona, Tate, oaza spokoju i bezpiecznik Mame, który z racji uprawianego zawodu stanowi według Mame inny gatunek. Powiem Wam w tajemnicy….. A właściwie nie muszę w tajemnicy, bo Mame nie kryje się ze swoją teorią, że mąż informatyk to kara boska za poprzednie wcielenia i Mame kompletnie nie rozumie, dlaczego to ją spotkało, zapewne w poprzednim wcieleniu była nudnym mężczyzną.

Czytaj dalej Farinelli

Dżdżownica

-Tate……-Co kochanie?, -Ale Tate……-No co Słonko? -A kochasz mnie?- O jezu, zaczyna się, -pomyślał Tate, – co znowu, czego nie zrobiłem, czego ona znowu chce?, -rozmyślał wchodząc do pokoju. -Ale kochasz mnie?, marudziła leżąca na kanapie Mame. -To gdzie mam pójść, co kupić, czego zapomniałaś, czy to coś do obiadu, czy może poczekać? -wyliczał wszystkie standardowe rzeczy, przy których padało najczęściej to pytanie. – No wiesz, ale z Ciebie muł, i co wyprzedzasz, nie możesz normalnie odpowiedzieć, tylko wymyślasz?, -zdenerwowała się Mame – To rytuał, nie psuj go, -dodała, siadając przy stole. – To, co, kochasz mnie?

Czytaj dalej Dżdżownica