2021. Czaruś, Apka i Sisi.

Rozmowy z Kotem
  • 153

Jedenastoletnia dziewczynka w końcu nie wytrzymała. Rozdzierający płacz rozlegał się regularnie od wczorajszego popołudnia i wiadomo było, że nie będzie trwał wiecznie. Wieczorem podsłuchała rozmowę rodziców podczas której zirytowany ojciec oznajmił, że jeszcze raz usłyszy ten irytujący jazgot, a znajdzie te cholerne koty i pójdzie z nimi nad pobliską rzekę. Ma zamiar się porządnie wyspać i nikt nie będzie mu w tym przeszkadzał. Dziewczynka nie była w stanie zasnąć tej nocy. W uszach wciąż brzmiał jej apodyktyczny głos ojca i wizja topionych bezbronnych kociąt. W którymś momencie coś w niej pękło. Po cichutku wstała z trochę trzeszczącego łóżka, założyła bambosze i na palcach wyszła ze swojego pokoju.  Podeszła do schodów, odwróciła się w stronę sypialni rodziców i najciszej jak to jest możliwe zeszła z piętra i udała się do sieni. Po drodze zabrała z wieszaka swoją kurteczkę. Zawróciła do kuchni, zabrała spod stołu schowane tam kaloszki i wymknęła się na dwór. Zegar w kuchni, stary i dostojny, wskazywał trzecią.  Dziewczynka pewnym krokiem wstąpiła w chłodną  noc. W pogrążonym we śnie domu nikt nie zauważył jej wyjścia.

Czytaj dalej 2021. Czaruś, Apka i Sisi.


Rozmowy z Kotem
  • 153

2021. Bola i Lola.

Rozmowy z Kotem
  • 205

Księga przeznaczenia drgnęła, zaszeleściły porysowane nagłym i nieoczekiwanym draśnięciem kartki. Zaskakująca, niespodziewana i co gorsza nieautoryzowana zmiana zapisu spowodowała uruchomienie sygnałów ostrzegawczych. Księgą wstrząsnęła seria drgań, obwoluta zaczęła świecić pulsującym czerwonym światłem. Po chwili dołączył do niej irytujący wibrujący dźwięk. Alarm!

Czytaj dalej 2021. Bola i Lola.


Rozmowy z Kotem
  • 205

2021. Witusia. Część druga – ostatnia.

Rozmowy z Kotem
  • 133

Nieświadoma nie tyle samej walki stoczonej przez Magdę, co nawet jej  istnieniu Mame, konwersowała w najlepsze z Ewą. Dowiedziała się już o akcji łapania chłopaków, ubawiła setnie na wieść o dotykowej przypadłości Magdy i przynajmniej na chwilę oderwała od nękających ją egzystencjalnych problemów. Opis łapanki wyzwolił w niej chęć poznania owej Magdy.  Tymczasem skupiła się na zmartwieniu Ewy. – Jeszcze jeden maluch mi został do odłowienia, a nie mam już miejsca – pisała Ewa. -Teraz te mrozy wskoczyły, a wszystkie znajome domy zapchane po drapaki. – Maluch, powiadasz, maluch….Hmmm, Willas mi się włączyła – zaciekawiła się Mame. – Tak, ten z przodu – odpisała Ewa i za sekundę na ekranie Mame pojawiło się zdjęcie malutkiej, ślicznej kruszynki. Mame stopiło na skwarek. – O jesssu, jakem niewierząca, co siedzisz i piszesz! Łap szybko! – A gdzie go dam?- stropiła się Ewa. – Do mojego dużego pokoju – wyświetliło się na jej ekranie. – Serio, weźmiesz? – No ba – odpisała pochłonięta po kokardy całą sprawą Mame. – Duży pokój największy znowuż nie jest, ale kot mały, zmieści się – praktyczny umysł Mame w ułamku sekundy miał już ułożony cały plan. – Łap, wbijaj codziennie pod wieczór, a ja muszę Tate przygotować,  właściwie to mógłby wiedzieć. Ale to w ostatniej chwili, co się ma stresować i za dużo myśleć. On jak myśli, to zawsze potem muszę problemy rozwiązywać. Niestety idiotą nie jest, liczyć potrafi i na bank dopatrzy się kolejnego kota w domu – dodała. – A teraz idź i go łap. – Zaraz zadzwonię do Magdy i będziemy łapać, dzięki – Ewie kamień spadł z serca, złapała telefon i wybrała numer do Magdy.

Czytaj dalej 2021. Witusia. Część druga – ostatnia.


Rozmowy z Kotem
  • 133

2021. Witusia. Część pierwsza.

Rozmowy z Kotem
  • 127

Trzydziestego pierwszego grudnia zmęczony intensywnym rokiem ale zadowolony z owoców swej pracy Los, rozsiadł się wygodnie w bujanym fotelu, na stoliku ustawił przekąski i słodycze na wieczór, oraz odpowiednie do tegoż wieczoru napoje. Szampan od wielu godzin chłodził się w lodówce. Los był zmęczony. Mijający właśnie rok przysporzył mu wiele pracy i czuł, że potrzebuje odpoczynku. Popatrzył na strzelający wesoło w kominku ogień, łyknął ulubionej whisky , zaciągnął się świeżutko sprowadzonym z Kuby, jednym z ulubionych cygar o nazwie Romeo y Julieta Churchill,  nazwanym tak od nazwiska tego legendarnego polityka i ze względu na specjalnie dla niego wyprodukowany ich rozmiar. Uśmiechnął się szelmowsko, gdyż dokładnie sto lat po wejściu na rynek owej firmy, urodziła się jedna z jego ulubienic. Zaciągnął się z przyjemnością, oko mu błysnęło ale uznał, że na tę wariatkę potrzebuje czegoś innego. Zerwał się z fotela, popędził do gabinetu, z rozmachem otworzył ukrytą w biurku szafkę, wyciągnął z niej nie do końca legalne suszone zioło i  równie energicznie wrócił na wciąż kiwający się po zerwaniu fotel. Zaciągnął się z lubością, pogratulował sobie umiejscowienia w Holandii najlepszych producentów tej wesołej roślinki, sięgnął po opasłe tomisko zwane księgą przeznaczenia i otworzył je pod literą M. Łyknął bursztynowego napoju, odszukał swoją ulubienicę Mame i chichocząc niczym nastolatka na widok młodego męskiego torsu,  postanowił lekko zmienić ustalony dla niej już dawno temu grafik. Po dwóch whisky uznał, że aktualny jest trochę nudny.

Czytaj dalej 2021. Witusia. Część pierwsza.


Rozmowy z Kotem
  • 127

Wielbicielki Kubusia. Część pierwsza.

Rozmowy z Kotem
  • 155

Uroczyście oświadczam co następuje:

-nie biorę żadnej odpowiedzialności za opowieści Kubusia
-nie umiem rozmawiać po kociemu, więc skąd mogłabym wiedzieć o czym on mówi
-jestem nieśmiałą introwertyczką i w życiu nie zaprosiłabym do domu na noc nieznanych mi ludzi
-nie mam komputera, laptopa ani internetu a pisać umiem tylko gęsim piórem
-przypominam że Kubuś ma dziurę w głowie i to o czym opowiada to efekt zbyt dużej dawki świeżego powietrza, które w związku z dziurą wietrzy mu w łepetynce

Mame

Wysiadająca pół godziny później niż Aleksandra z pociągu z Katowic Sylwia, rozejrzała się po wrocławskim dworcu z rozrzewnieniem. Kochała to miasto, tak inne od rodzinnych Katowic. Za jego kolory, za atmosferę, otwartość mieszkających w nim ludzi i za krasnale. Uśmiechnęła się lekko pod nosem. Tak właśnie, za krasnale.  Energicznym krokiem podeszła do znajdującej się na peronie trzecim ławeczki, zadumany z lekka wzrok rzuciła na znajdującą się na nim tablicę upamiętniającą tragiczną śmierć jednej z ikon polskiego kina, Zbyszka Cybulskiego, który pewnego mroźnego styczniowego dnia z tego właśnie peronu wyruszył w swoją ostatnią podróż, usiadła na ławeczce, zarzuciła elegancko  nogę na nogę, nie bacząc na zakazy przeciągłym ruchem wyciągnęła z torebki papierosa, z lubością go odpaliła i zaciągając się  powoli wzięła do ręki telefon. Miała całe pół godziny na załatwienie ważnych spraw.

Czytaj dalej Wielbicielki Kubusia. Część pierwsza.


Rozmowy z Kotem
  • 155

Aleksandra. Część druga, ostatnia.

Rozmowy z Kotem
  • 35

Każdy, nawet najbardziej ekscytujący weekend ma swój koniec. Nie inaczej też było też z tym, wysoce rozrywkowym i emocjonującym. – W sumie szkoda, myślała Aleksandra pakująca bagaże swoje i księciunia do bagażnika jego auta. – Tak właściwie to przydały by się jeszcze ze dwa dni – westchnęła i wśród licznych okrzyków pożegnania wydobywających się z ust pozostawianego na idyllicznej wsi grona przyjaciół, wsiadła z księciuniem do auta i ruszyła w drogę do domu.

Czytaj dalej Aleksandra. Część druga, ostatnia.


Rozmowy z Kotem
  • 35

Aleksandra. Część pierwsza.

Rozmowy z Kotem
  • 56

Bawiąca się pysznie ze swoim ulubionym księciuniem podczas weekendu  u przyjaciół na wsi  Aleksandra, usłyszała nagle dźwięk nadchodzącej wiadomości z Messengera. Przeprosiła siedzące na tarasie wśród drzew, piwa i grillowanych kiełbasek towarzystwo, rozbawiona niebotycznie usłyszanym  przed chwilą dowcipem, zręcznie i z wprawą opowiedzianym przez Mariusza,  osobistego przedstawiciela wyższych sfer,  wzięła telefon do ręki, rzuciła okiem na otrzymaną wiadomość, machinalnie na nią odpowiedziała i wróciła do rozbawionego towarzystwa. Oświecenie przyszło po kilku sekundach.

Czytaj dalej Aleksandra. Część pierwsza.


Rozmowy z Kotem
  • 56

Aquapark. Część druga, ostatnia.

Rozmowy z Kotem
  • 50

-Jasna dupa zielonego jeża i wszyscy koci święci! – pomyślała spanikowana Mame, mknąca rurą  ruchem nieskoordynowanie obrotowym  niczym Pendolino z Kasprowego po  śliskich szynach. – Niech to szlag nagły trafi i zakończy moje katusze! – W panice przypomniała sobie z lekcji fizyki coś o masach i prędkościach. -Jak to szło? – zastanowiła się nagle – Masa plus prędkość równa się coś tam….Nie wiem co się w tej fizyce równa, w rzeczywistości masa plus prędkość i jeszcze dla rozrywki woda, bo co ma być za łatwo , równa się samobójstwo! Utopię go, jak tyko bezpiecznie znajdę się na dole, utopię go za to mendzenie i namawianie mnie do złego i nie będzie mnie więcej narażał na utratę zdrowia, życia i paznokci! – wzburzona i przestraszona Mame desperacko próbowała zatrzymać się w cholernie mokrym rurosie, w którym ostatnią przewidzianą przez pomysłodawcę tegoż, było zatrzymanie się w trakcie spływu.  -Ja chcę do domu, niech mnie ktoś stąd zabierze, czy jest tu jakieś wyjście awaryjne? Mogą być nawet te cholerne schody, nawet rura strażacka w ostateczności, zjadę raz a dobrze, a nie będę kręcić się niczym żółtko we władaniu wściekłego miksera! Gdzie tu są jakieś hamulce?! – Przelatujące przez maminą głowę myśli szły w parze z desperacko rozcapierzonymi kończynami, próbującymi na wyraźne żądanie wyhamować, oprzytomnieć i znaleźć inny sposób na pluśnięcie do znajdującego się na końcu rurosa, zbawiennego, bezpiecznego baseniku. – No zatrzymaj się w końcu – zrozpaczona Mame ryknęła szeptem do siebie, z wymuszenie leżącej pozycji udało się jej przejść do siadu i w niewiadomy sobie sposób, wbrew rżącemu ze śmiechu Losowi, który wraz z BABCIE płakał na dole ze śmiechu, gdzieś w połowie rury, zbolała, przybita i nieszczęśliwa  Mame zatrzymała się.

Czytaj dalej Aquapark. Część druga, ostatnia.


Rozmowy z Kotem
  • 50

Aquapark.

Rozmowy z Kotem
  • 64

-Szur, szur, szur, -rozległo się w przedpokoju. -szur, szur, szur – słychać było w całym mieszkaniu regularne i intensywne drapanie. – Które to?, – zastanowiło siedzącą na kanapie i dziergającą coś na szydełku Mame. Wychyliła się zza  stołu żeby lepiej widzieć. – Szur, szur, szur – drapał zapamiętale któryś kot , a niepokojący zgrzyt jego pazurów o kafle w przedpokoju zmusił Mame do wstania z kanapy i zbadania, dlaczego któreś z nas postanowiło dodrapać się do mieszkającego pod nami sąsiada.

Czytaj dalej Aquapark.


Rozmowy z Kotem
  • 64

Jasio. Część druga – ostatnia.

Rozmowy z Kotem
  • 67

Barbarę zamurowało. Tyle starań, tyle nadziei pokładanych w tym dziecku poszło na marne. Miał być godnym następcą Andrzejka, przedłużeniem rodu, ukochanym wnukiem, który przejąłby z rąk babci rodzinne interesy. Reakcja syna je nie zaskoczyła. Dawno, tak dawno temu, że wymazała to wspomnienie z pamięci, identycznie zareagował jej ojciec, na widok nowo narodzonego maleńkiego brata Barbary.

Czytaj dalej Jasio. Część druga – ostatnia.


Rozmowy z Kotem
  • 67