Biszkopt z Karmelem. Część pierwsza.

-Brrruuu, bbrrrruuuu, bbrrr….rozległo się nad uchem niespokojnie śpiącemu Biszkoptowi – Brruu, bbrrrruuu, bbrbrrruuuu, burczało nadal tak głośno, że nie mógł tego zignorować. Otworzył jedno oko, zobaczył nim jakby rudawą ciemność, pospiesznie otworzył drugie i całkowicie się wybudzając z , wydawać by się mogło, głębokiego snu uznał, że właśnie popełnił błąd.  Rudawa ciemność była bowiem fragmentem jego brata Karmela, który z wielce nieszczęśliwą miną wtulił się w niego i żałosnym wzrokiem wpatrywał się w zamknięte na głucho od czterech dni drzwi do domu z którego ich pani serwowała im posiłki, burczenie zaś wydawał bardzo już głodny Karmelowy żołądek. Do Biszkoptowego brzuszka także dotarła informacja o braku posiłku i  jego żołądek bezlitośnie dołączył się do grającej już  serenady . Po chwili obu kotom kiszki zaczęły grać marsza. Biszkopt popatrzył na brata ze zrozumieniem, przeciągnął się niechętnie, odruchowo umył lewą łapkę i podjął męską decyzję. Zeskoczył ze stojącej pod drzwiami ławki  na której spali i nie oglądając się na brata, podszedł do znajdujących się na drugiej ścianie domu drzwi.  Nie bacząc na zmierzwioną grzywkę i oględnie mówiąc nie do końca zadbane futerko, usiadł pod nimi i zaczął wzywać pomocy.

Czytaj dalej Biszkopt z Karmelem. Część pierwsza.

Święta. Część trzecia,ostatnia.

-Zaraz  pęknę – zbolałym głosem odezwała się zielono – żółta na twarzy BABCIE. – Kto to widział tyle jedzenia robić – poprawiła się wygodnie na kanapie, usiłując poluzować opięte do granic wytrzymałości spodnie. – Na przyszłe święta musisz zrobić  o połowę mniej – dodała oskarżycielsko zwracając się w stronę Mame. – Ja mam zrobić mniej?- zaskoczona Mame polała sobie rękę nalewanym właśnie do literatki kompotem z suszu. – Ja? – poprawiła, oblizując mokre palce.  – Przypominam Ci uprzejmie, bo widzę , że z przejedzenia ostrość widzenia straciłaś, że to Ty przyniosłaś dwa kilo ryby po grecku, tonę śledzi i trzy ciasta – zadowolona, że udało się jej zjeść wszystkiego z wielkim umiarem, powiedziała Mame. – Gdyby na stole było tylko to, co ja zrobiłam, do domu wrócilibyście głodni – stwierdziła i z wielką satysfakcją iż sama założyła spodnie na gumce i nic ją nie uwiera, rozsiadła się z kompotem na kanapie. Czytaj dalej Święta. Część trzecia,ostatnia.