Poznajemy się

Rozmowy z Kotem
  • 80

Rozpoczęło się długie oczekiwanie. Dowiedziałem się od Mame, że będę w tej klatce miesiąc. Miesiąc! to niewyobrażalnie długo, bo jak się później okazało, w tym czasie ja sam miałem ich trzy. Taki malutki i młodziutki byłem.  Mame  po lekkim spadku formy i okazaniu słabości w nasz pierwszy wspólny dzień, z właściwą sobie werwą zabrała się do ustawiana na nowo zasad w domu. Kawa z Maksiem dostali niespodziewany bonus w postaci otwartego na stałe pokoju, w którym to zamieszkałem. Mame stwierdziła, że musimy się do siebie przyzwyczaić, a zmiany nie mogą być gwałtowne, bo jak zna Maksia, to gad jeden od razu zakomunikuje swoje niezadowolenie z nowych zasad wielką koopą w przedpokoju. Kawa od razu stwierdziła, że jestem chwilowym wybrykiem i nie pobędę w ich domu zbyt długo, więc nie zaprzątała sobie mną głowy. Było mi trochę przykro, że ostentacyjnie przechodziła obok mnie jak obok zagęszczonego powietrza i szerokim łukiem omijała mój apartament. Nie wiedziała, lub nie chciała wtedy wiedzieć, że jest to już nasz wspólny dom.

Mame cierpliwie tłumaczyła mi, że Kawunia jest kotem po wielkich przejściach i dobrze by było, gdybym dał jej więcej czasu. Byłem bardzo szczęśliwy, że mam starszą siostrę i od razu powiedziałem Mame, że Kawa dostanie ode mnie tyle czasu, ile będzie potrzebowała. Nie wiedziałem jeszcze, że Kawuni ogon jest tak ekscytujący, tak bardzo fascynujący, że wielokrotnie będę łamał tę deklarację.  Którejś nieprzespanej nocy, kiedy nie chciałem spać i wołałem Mame żeby przyszła i pobawiła się ze mną, Kawa tak bardzo przestraszyła się moich szaleństw, że spanikowana uciekła do szafy. Byłem trochę nieodpowiedzialny i zbyt głośny i tak okropnie ją wystraszyłem. Zmartwiłem się ogromnie i spytałem Mame, czy mogę to jakoś naprawić, czy Kawunia będzie chciała kiedyś ze mną rozmawiać?

Wtedy Mame opowiedziała mi jej historię. Słuchałem z zapartym tchem! To było straszne, tak straszne, że długo nie mogłem się uspokoić. Taka piękna, spokojna , cudownie łagodna Kawa i takie okropieństwa! Nie opowiem Wam tego dzisiaj, nie potrafię spokojnie myśleć o jej przeżyciach.  Jednakże od tego czasu byłem dla niej bardzo wyrozumiały i pozwalałem zapoznawać się ze mną według jej zasad. Tylko ten cudownie czarny ogon ciągle wchodził mi w paradę….

Zupełnie inna sprawa miała się z Maksiem, który od pierwszego dnia bardzo  się mną interesował i spędzał przy mojej klatce długie godziny. Myślałem, że tak bardzo mnie pokochał, tak od pierwszego wejrzenia, ale kiedy powiedziałem o tym Mame, zaczęła się śmiać i stwierdziła, że Maksia pobudki są zgoła odmienne. Według niej Maksio jako narcyz doskonały i  egocentryk tak wielki, że podobnego ze świecą szukać, raczej nie z miłości tak mnie pilnuje. To, jak stwierdziła Mame, wygląda raczej na badanie swojej nowej, interaktywnej zabawki, oraz zimną kalkulację, gdzie owa zabawka posiada aorty, do których można by się dobrać.  Nie uwierzyłem w ani jedno słowo! Mame nie mogła wiedzieć, że będziemy z Maksiem najlepszymi braćmi i jej obawy są płonne. Jak się później okazało, Mame znała  Maksia zdecydowanie lepiej niż ja.

Póki co, Maksio robił do mnie podchody krokiem ożywionego czajnika z dzióbkiem mocno przypominającym szyję żyrafy. Kiedy odważył się podejść na tyle blisko,  że dotknęliśmy się nosami, wiedziałem, że w moim życiu nadeszła kolejna, wspaniała i szczęśliwa zmiana. Obaj w tym samym momencie dowiedzieliśmy się, że nie tylko jesteśmy braćmi, którzy będą najlepszymi przyjaciółmi, ale przede wszystkim, jesteśmy połączonymi niespotykaną więzią bliźniakami :).

 

Cdn….

Wasz Kubuś


Rozmowy z Kotem
  • 80

6 Replies to “Poznajemy się”

  1. Ach, cudne są filmiki z czajnikami dwoma 😉 Choć chyba Kubuś wygrał pierwszą rundę!
    Kubusiu, po ciotce Gosiance i mame przejąłeś wredną metodę zaciekawienia czytelnika i… urwania historii! 😉
    Teraz będziemy cali w nerwach czekać na historię Kawy!

Dodaj komentarz