Dwa grzyby i grzyby

 

W upalny sierpniowy dzień siedzącej na balkonie z książką i ulubionym lekarstwem w szkle Mame, wiatr zawiał znajomy zapach. W pierwszej chwili nie zwróciła na niego uwagi, zajęta mocno znajdującym się w niebezpieczeństwie magiem, ale uparty zapach nie odpuszczał. Wirował, świdrował, kusił oraz nęcił, osiadając nachalnie w nozdrzach i czepiając się kubków smakowych. Usiłujący pozbawić maga mocy demon z niewidomych powodów począł zmieniać postać. Z odrażającego stwora, ziejącego nienawiścią i chęcią pożarcia wszelkich magicznych stworzeń, zaczął się rozmywać, kurczyć i przeobrażać w o wiele bardziej łagodną i przyjemniejszą wersję. Wersję z grubą, solidną nogą i zawadiacko przyczepionym do niej mięsistym kapeluszem. Mame otrząsnęło. Podejrzliwie poniuchała lekarstwo, łyknęła solidnie, rzuciła okiem na znajdujący się piętro niżej po przekątnej balkon w poszukiwaniu jarającego zakazaną w Polsce, cudowną zieloną substancję i w końcu do niej dotarło. Lekarstwo się nie zepsuło. W tak krótkim czasie nie miało szans. Energicznym ruchem dopiła resztę, bez zbytniego żalu porzuciła głupiego maga który nie potrafi pokonać pośledniejszego demona i wyłączyła czytnik. Wpakowała sobie do ust solidny kawał arbuza i odpaliła elektroniczną mapę województwa dolnośląskiego. Uznała, pobudzona cudownym aromatem, że nadeszła idealna pora aby wybrać się na grzyby.

Czytaj dalej „Dwa grzyby i grzyby”

Historia żółtej wstążeczki

 

 

Luna umarła. Prześliczna buldożka francuska o czarnym  umaszczeniu z niewielką ilością białych prążków, przywodzącym na myśl miniaturowy wszechświat z zaznaczonymi nieregularnymi galaktykami, ostatni raz umyła najmłodsze ze swoich dzieci, małego Księcia, rzuciła okiem na wschodzący właśnie księżyc i osunęła się bezwładnie na posłanie. Trzy dwumiesięczne, słodko śpiące u jej boku prawie czarne kluseczki właśnie straciły matkę.

Czytaj dalej „Historia żółtej wstążeczki”

Dwa światy

 

Zygmunt zaczął się budzić. Powoli i niechętnie jego świadomość odbierała coraz więcej impulsów. Pierwszy i najsilniejszy bodziec okazał się być promieniem słońca padającym centralnie na nos. Pociągnął  nim kilka razy i uznał temperaturę otoczenia za wystarczająco przyjemną żeby nie opuszczać wygrzanego posłania. Przeciągnął się leniwie, ziewnął niczym krokodyl u dentysty i doszedł do wniosku, że czas najwyższy ułożyć się na drugim boku. W połowie obrotu znieruchomiał a do mózgu dotarło kilka innych doznań które zaciekawiły go na tyle, żeby się nimi głębiej zainteresować. Poczuł wysoce przyjemną, dobiegającą z bliskiej odległości woń posiłku i z zadowoleniem stwierdził że czas coś zjeść. Otworzył oczy i rozglądnął się ciekawie po nieznanym mu otoczeniu.

Czytaj dalej „Dwa światy”

Szary. Junior, Dżejdżej, Dżordż….Część druga, ostatnia.

Maleńka szara kuleczka wierciła się w dłoniach Mame, kiedy ta dotarła w końcu do domu szwagierki. Ruchliwy i ciekawski kociak roztopił jej serce lepiej niż Gesslerowa klarowane masło.  Nieważne kto go weźmie, ja i tak będę pierwsza, przyszła jej do głowy myśl, która w przyszłości będzie targać wątrobę Joanny, gdyż Mame nie pozwoli jej o tym zapomnieć. Szczególnie w momentach, kiedy wedle jej oceny skąpa matka będzie reglamentować zdjęcia malucha. Czyli często. Na razie jednak czekała ich droga do Wrocławia i wizyta u weta na podstawowe badania. Powiadomiona o wszystkim Ewa dostała amoku i zaparła się, że zarezerwowany czy nie, kociak musi być przebadany i dopiero wtedy może ruszać w świat. Umieszczony w kontenerku w piernatach przewyższających te od księżniczki z odleżynami po groszku, przypięty pasami na honorowym miejscu pasażera, zajęty gryzieniem zabranych przez Mame chrupek, szary kociak ruszył w swoją pierwszą podróż.

Czytaj dalej „Szary. Junior, Dżejdżej, Dżordż….Część druga, ostatnia.”

Szary. Część pierwsza.

-Miau, miiiiiiaaauuuu, mmmmmmiiiau, auuauuuu….. rozległo się wieczorem za oknem. Dokładnie o tej samej porze co wczoraj i przedwczoraj.  I cztery dni temu również. Krzychu miał dość. Tyrał codziennie po dwanaście godzin na budowie, w pełnym słońcu, upale a wczoraj nawet podczas oberwania chmury i miał absolutnie oraz serdecznie dość. – Zamknij ten cholerny ryj – wrzasnął wściekły w stronę okna. – Niech ktoś uciszy tego pieprzonego kota, bo go dorwę i utopię – wrzeszczał, przepłukując gardło co drugie słowo ciepłym piwem, bo jego żonie nie chciało się go wstawić do lodówki.  – Słyszałeś co mówię?! – ryczał do miauczącego wciąż w krzakach pod jego oknami kota. – Zamknij się, bo cię kurwa utopię! – zerwał się z kanapy, cisnął pustą butelką pod stół i poleciał do stojącej przy drzwiach wejściowych torby w której miał przezornie kupione w drodze z pracy, cudownie zimne, kolejne dwie butelki. Wściekły, trzęsącymi się rękoma wyciągnął jedną, otworzył i wypił duszkiem. Odbiło mu się potężnie, otarł rękawem mokre usta i rozglądnął się za ciepniętymi gdzieś w łazience spodniami. Drące się pod oknem bydlę, miauknęło o jeden raz za dużo.

Czytaj dalej „Szary. Część pierwsza.”

2021/2022 Amelka i Julek. Z cyklu – kot wie lepiej.

-No i co my z nim teraz zrobimy? – zapytała zmartwiona Mame patrząc bezradnie to na Tate, to na śpiącego błogo na mymłonie Julka. -Znowu pięć kotów? Jak damy sobie radę? – Zastanawiała się głośno, bezwiednie głaszcząc nieświadomego zamieszania jakiego narobił, kota.  – Jakoś musimy – odparł siedzący w fotelu Tate. -Będziesz go ogłaszać, Ewa też. Jest piękny, młody, zdrowy, znajdziemy mu szybko dom. Bywało już w domu sześć kotów, to z piątką też wyrobimy – dodał i zagłębił się w czytaną właśnie książkę.  – Nie jestem tego taka pewna – mruknęła pod nosem Mame. Z jednej adopcji już wrócił – przemknęło jej przez myśl ale nie powiedziała tego na głos, żeby nie kusić losu. Pogłaskała przytulonego do siebie kota, delikatnie przeniosła go na kanapę i pełna złych przeczuć zajęła się produkowaniem kolejnych ogłoszeń adopcyjnych. Czytaj dalej „2021/2022 Amelka i Julek. Z cyklu – kot wie lepiej.”

Ci, którzy odeszli. Argos 1991

Odebrany od matki w wieku trzech miesięcy i pozostawiony w jakimś obcym domu maleńki chłopczyk dawał wyraz tęsknocie za rodzinnym domem, matką, ,rodzeństwem i wujkiem w jedyny znany sobie sposób. Płakał. Przejmująco, rozpaczliwie jak tylko małe dzieci potrafią wołał matkę. Ludzie do których trafił zajmowali się nim w wielkim zaangażowaniem, ale mówmy szczerze – największa nawet miłość od obcych nie zastąpi matczynego uczucia. Maluszek cierpiał. Czytaj dalej „Ci, którzy odeszli. Argos 1991”

2021. Julek. Tam i z powrotem, czyli historia niedokończona

Snującego się  po placu zabaw biało-burego kotka dostrzegła siedząca na ławce ze swoim dzieckiem, Kasia. Drobny i chudy, popatrzył na nią wielkimi, mocno zdziwionymi oczyma i tym spojrzeniem trafił wprost w jej współczujące serce. Kotu było wszystko jedno. Nie miał już siły walczyć ze strachem, zimnem i bólem. Na wlokących się , trzęsących i słabych – również z głodu nogach doczłapał w desperacji w pobliże bawiących się dzieci oraz pilnujących ich rodziców i padł. Dał za wygraną i mógł już tylko czekać. To był ten moment, na który czekał zniecierpliwiony już Los. Chciał żeby kotek trafił pod skrzydła Mame, na mymłona i nie mógł się już doczekać kiedy ta dwójka się spotka. Lubił takie połączenia i bardzo był ciekaw, co z tego wyniknie. Czytaj dalej „2021. Julek. Tam i z powrotem, czyli historia niedokończona”

2021. Czaruś, Apka i Sisi.

Jedenastoletnia dziewczynka w końcu nie wytrzymała. Rozdzierający płacz rozlegał się regularnie od wczorajszego popołudnia i wiadomo było, że nie będzie trwał wiecznie. Wieczorem podsłuchała rozmowę rodziców podczas której zirytowany ojciec oznajmił, że jeszcze raz usłyszy ten irytujący jazgot, a znajdzie te cholerne koty i pójdzie z nimi nad pobliską rzekę. Ma zamiar się porządnie wyspać i nikt nie będzie mu w tym przeszkadzał. Dziewczynka nie była w stanie zasnąć tej nocy. W uszach wciąż brzmiał jej apodyktyczny głos ojca i wizja topionych bezbronnych kociąt. W którymś momencie coś w niej pękło. Po cichutku wstała z trochę trzeszczącego łóżka, założyła bambosze i na palcach wyszła ze swojego pokoju.  Podeszła do schodów, odwróciła się w stronę sypialni rodziców i najciszej jak to jest możliwe zeszła z piętra i udała się do sieni. Po drodze zabrała z wieszaka swoją kurteczkę. Zawróciła do kuchni, zabrała spod stołu schowane tam kaloszki i wymknęła się na dwór. Zegar w kuchni, stary i dostojny, wskazywał trzecią.  Dziewczynka pewnym krokiem wstąpiła w chłodną  noc. W pogrążonym we śnie domu nikt nie zauważył jej wyjścia.

Czytaj dalej „2021. Czaruś, Apka i Sisi.”

2021. Bola i Lola.

Księga przeznaczenia drgnęła, zaszeleściły porysowane nagłym i nieoczekiwanym draśnięciem kartki. Zaskakująca, niespodziewana i co gorsza nieautoryzowana zmiana zapisu spowodowała uruchomienie sygnałów ostrzegawczych. Księgą wstrząsnęła seria drgań, obwoluta zaczęła świecić pulsującym czerwonym światłem. Po chwili dołączył do niej irytujący wibrujący dźwięk. Alarm!

Czytaj dalej „2021. Bola i Lola.”