Tate

-Maksio, zostaw Kubka, Maksio, proszę przestań go gonić, jego głowa boli, nie może tak latać jak opętany, Kubek wyłaź mi spod tej szafki wiem, że tam nie sprzątałam, nie musisz mi tego pokazywać, Kawa, nie właź mi pod nogi, znowu Cię kopnę, ja nie mam oczu dookoła głowy, Maksio przestań, przecież mu krzywdę zrobisz egocentryku jeden, stary, jeżeli natychmiast nie wyjdziesz z tej łazienki, to Cię wywlokę, Kubka trzeba złapać do lekarza z nim jedziemy, rusz się, nie wszystko ja, też tu mieszkasz, Kubek wyłaź, Maksio, co ja mówiłam, Maksio bandyto jeden, zostaw Kawę, stary, masz trzy sekundy, czy ja do cholery sama muszę wszystko ogarniać?

Czytaj dalej Tate

Kocia Mama

W pewien piękny, acz mroźny dzień, dwa lata temu, Mame z Tate i BABCIE jechała na smutno-towarzyską imprezę do pewnego uroczego miasteczka w Wielkopolsce.  Imprezę zorganizował wujek Antek, brat babci Mame. Wujek  w tym właśnie  czasie postanowił zebrać razem dawno niewidzianą  rodzinę i takiej prośbie nie można było odmówić.  Kiedy wysiedli z samochodu, pod kościołem zebrała się już spora grupa ludzi. Wujek człowiekiem dobrym był i wszyscy chcieli godnie go pożegnać.

Czytaj dalej Kocia Mama

Maksiomilian W.

Nie, to nie może być prawda, jak to??? Jak to nie żyje??? Przecież przed chwilą wszystko było w porządku??? Mame z Tate stali w gabinecie swojego weterynarza do którego pojechali z Psotką na pobranie krwi.  – Jak to? Nie wierzę, .nie wierzę! , powtarzali bezdźwięcznie. Czytaj dalej Maksiomilian W.

Trzyczęściowy zestaw Kawowy

Jak już wspomniałem, Kawa zamieszkała w szafie. Mame z Tate dali jej trochę czasu na pogodzenie się z sytuacją, ale po pewnym czasie zaczęło ich martwić jej zachowanie. Nie wychodziła w ogóle, nie przejawiała żadnych chęci na rozmowę z nimi i bała się wszystkiego. Mówiąc wszystkiego, mam na myśli NAPRAWDĘ wszystkiego. Każdy dźwięk, każdy szelest powodował, że zamykała się w sobie jeszcze bardziej, wpasowywała się w szafę i starała nie oddychać. Psotka nie była na tyle mądrym kotkiem żeby jej pomóc. Psotunia cieszyła się z obecności innego kota i w zupełności jej to wystarczało. O obecności Kawy świadczył fakt, że w podstawionej pod szafę miseczce widać było pustkę. Czytaj dalej Trzyczęściowy zestaw Kawowy

Kawa

28.03.2014r. umarła najukochańsza Pchełka Mame. Tate powiedział, że był to najgorszy dzień Mame i w takim stanie jej jeszcze nie widział. Pchełka była moją starszą siostrą, piękną, mądrą kocią królową. Mame i Pchełka stanowiły jedność. Jeden organizm, jeden byt. Rozumiały się bez słowa i wyprzedzały swoje myśli. Pchełka miała osiemnaście lat i była już bardzo chora. Tate mówił, że jej ostatnie miesiące to była potężna walka Mame, pana w zielonym ubranku i Pchełki również. To właśnie wtedy Mame powiedziała do niego sławetne słowa – Nawet gdybym musiała zrobić nam na obiad tynk ze ściany, to na leczenie Pchełki wydamy tyle, ile będzie potrzeba. I wydali, ale kiedy pan doktor powiedział, że nie widzi medycznych przeciwwskazań, Mame złożyła broń. Mając do wyboru komfort Pchełki, a swoje cierpienie, wybrała Pchełkę. Nie mogła dopuścić, żeby jej ukochany tygrysek, śliczny burasek cierpiał. Czytaj dalej Kawa

Dzień Kota

Jak dobrze mieć starsze rodzeństwo! Nie sądziłem wcześniej, że będę miał takie szczęście. Maksio, mój wspaniały starszy brat bliźniak, nie odstępował mnie na krok, kiedy miałem areszt klatkowy. Przychodził na każde widzenie, każdą wolną chwilę spędzał ze mną, tak, abym nie czuł się samotny i opuszczony. Czasem Mame zamieniała się w strażnika więziennego i, jak to określił Tate, na zbity pysk wyrzucała Maksia z mojego apartamentu. Że mnie trochę podgryzł i wytarmosił za uszko? Przecież nic się nie stało, wiedziałem, że kiedy tylko stąd wyjdę, odbiję to sobie. Już wtedy zauważyłem, że mają oboje z Kawą takie piękne, grube i długie ogony…. Takie mięciutkie, puszyste, tak fascynująco ruchome…..Ogony….I można za nimi gonić, podgryzać, atakować, a nawet przed nimi uciekać! Och, ile to daje możliwości zabawy i rozrywki! Ach, rozmarzyłem się, ale już wracam do mojej opowieści. Na czym to ja…?   A, ogon, a nie, nie wróć. Dzisiejsza opowieść dotyczy zupełnie innego tematu. Wybaczcie mi tę słabość 🙂 Czytaj dalej Dzień Kota

Poznajemy się

Rozpoczęło się długie oczekiwanie. Dowiedziałem się od Mame, że będę w tej klatce miesiąc. Miesiąc! to niewyobrażalnie długo, bo jak się później okazało, w tym czasie ja sam miałem ich trzy. Taki malutki i młodziutki byłem.  Mame  po lekkim spadku formy i okazaniu słabości w nasz pierwszy wspólny dzień, z właściwą sobie werwą zabrała się do ustawiana na nowo zasad w domu. Kawa z Maksiem dostali niespodziewany bonus w postaci otwartego na stałe pokoju, w którym to zamieszkałem. Mame stwierdziła, że musimy się do siebie przyzwyczaić, a zmiany nie mogą być gwałtowne, bo jak zna Maksia, to gad jeden od razu zakomunikuje swoje niezadowolenie z nowych zasad wielką koopą w przedpokoju. Kawa od razu stwierdziła, że jestem chwilowym wybrykiem i nie pobędę w ich domu zbyt długo, więc nie zaprzątała sobie mną głowy. Było mi trochę przykro, że ostentacyjnie przechodziła obok mnie jak obok zagęszczonego powietrza i szerokim łukiem omijała mój apartament. Nie wiedziała, lub nie chciała wtedy wiedzieć, że jest to już nasz wspólny dom. Czytaj dalej Poznajemy się

Dom

I co teraz, spytała trochę bezradnie Mame stojąc nad klatką. Co teraz? Już przyjechał, już go zainstalowaliśmy, Kawa z Maksiem już go pooglądali….. Co teraz? Teraz, stwierdził Tate, teraz będziemy go po prostu kochać i czekać, aż dojdzie do siebie i będzie mógł wyjść. -To znaczy rozpieszczać jak dziadowski bicz jak tamte dwa sierściuchy , mruknęła Mame. Ty tu sobie żartujesz, a ja poważnie pytam… Czytaj dalej Dom

W poszukiwaniu Kubusia

Od jakiegoś czasu Mame chodziła zasmucona i przygaszona. Wszystko w jej i Tate życiu układało się pomyślnie. Jak wszyscy, mieli z Tate lepsze lub gorsze dni, jak wszyscy mieli też różne problemy. Jednakże  uczciwie musiała przyznać, że to dobry czas w ich życiu. A jednak coś nie dawało jej spokoju. Nie potrafiła sprecyzować źródła niepokoju, nie wiedziała co może zrobić, żeby zdiagnozować problem. Zauważyła, że pewne ukojenie daje jej przeglądanie w internecie stron poświęconych kotom. Czytaj dalej W poszukiwaniu Kubusia

Mame

Płynę….Płynę sobie rzeką pełną świeżutkiej śmietanki…. Poprzez przecudnej urody dolinę zamieszkaną przez inne koty…….Poprzez łąki zielone które pokrywają się kocimi chrupkami, a w zakolach śmietanowej rzeki czekają na mnie miseczki pełne dobrego mięska…….Słoneczko przyświeca i opala mój wydęty od smakołyków brzuszek….. Unoszę się w moim szytym na miarę kartoniku ku niebu, ku słoneczku, na skrzydłach ciepłego, letniego zefirku……O jak mi dobrze……, o jak kolorowo……… O jak mi się kręci w głowie….. Czytaj dalej Mame