Dom

I co teraz, spytała trochę bezradnie Mame stojąc nad klatką. Co teraz? Już przyjechał, już go zainstalowaliśmy, Kawa z Maksiem już go pooglądali….. Co teraz? Teraz, stwierdził Tate, teraz będziemy go po prostu kochać i czekać, aż dojdzie do siebie i będzie mógł wyjść. -To znaczy rozpieszczać jak dziadowski bicz jak tamte dwa sierściuchy , mruknęła Mame. Ty tu sobie żartujesz, a ja poważnie pytam… Czytaj dalej „Dom”

W poszukiwaniu Kubusia

Od jakiegoś czasu Mame chodziła zasmucona i przygaszona. Wszystko w jej i Tate życiu układało się pomyślnie. Jak wszyscy, mieli z Tate lepsze lub gorsze dni, jak wszyscy mieli też różne problemy. Jednakże  uczciwie musiała przyznać, że to dobry czas w ich życiu. A jednak coś nie dawało jej spokoju. Nie potrafiła sprecyzować źródła niepokoju, nie wiedziała co może zrobić, żeby zdiagnozować problem. Zauważyła, że pewne ukojenie daje jej przeglądanie w internecie stron poświęconych kotom. Czytaj dalej „W poszukiwaniu Kubusia”

Mame

Płynę….Płynę sobie rzeką pełną świeżutkiej śmietanki…. Poprzez przecudnej urody dolinę zamieszkaną przez inne koty…….Poprzez łąki zielone które pokrywają się kocimi chrupkami, a w zakolach śmietanowej rzeki czekają na mnie miseczki pełne dobrego mięska…….Słoneczko przyświeca i opala mój wydęty od smakołyków brzuszek….. Unoszę się w moim szytym na miarę kartoniku ku niebu, ku słoneczku, na skrzydłach ciepłego, letniego zefirku……O jak mi dobrze……, o jak kolorowo……… O jak mi się kręci w głowie….. Czytaj dalej „Mame”

Koci raj

-Witaj skarbeńku, bidulku Ty mój najcudowniejszy… O mój Boże, ile to kocię musiało przejść,  serce się kraje, już dobrze, już wszystko będzie dobrze, zajmiemy się Tobą, takie pogodne maleństwo, taki skarbeczek, takie kochanie…To się w głowie nie mieści, biedactwo Ty moje, mój skarbeńku przeuroczy…. Czytaj dalej „Koci raj”

Odmiana losu

Jak przyjemnie, jak cieplutko jest na tej podusi…. Słoneczko grzeje moje łapki, a ja odpoczywam sobie po poranku pełnym wrażeń.  Zjadłem porządne śniadanko i nabrałem dużo sił, które beztrosko spożytkowałem na pogoń za piłeczką. Ależ to były emocje! Piłeczka uciekała, podawałem ją sobie z łapki do łapki, ale ona wymykała się zręcznie i musiałem ją znowu gonić! W prawo, w lewo, pod stołem , za fotel, ach, jakie to było ekscytujące! Piłeczka w końcu uciekła za kanapę i nie pozwoliła się wyciągnąć do dalszej zabawy. Zostawiłem ją zatem, ponieważ na fotelu dostrzegłem samotną wędkę z piórkiem….

Czytaj dalej „Odmiana losu”

Światełko w tunelu

Styczeń tego roku nie był łaskawy dla zwierząt. Przenikliwe zimno, które szalało na równi z wiatrem, powodowało kostnienie łapek i utrudniało mi chodzenie. Chociaż, z drugiej strony,  czy przesuwanie się na dwóch łapkach można nazwać chodzeniem? Mniejsza z tym.  Nie zwracałem na to uwagi, miałem przecież bardzo ważne zadanie do wykonania! Znalezienie Mame to poważna sprawa, a ja byłem zdeterminowany i pełen wiary, że w końcu mi się uda. Czytaj dalej „Światełko w tunelu”