-Nie będzie mi tu Pani biła żadnego kota, rozumie Pani ? Kota, psa, ani chomika! Samą siebie niech Pani trzaśnie w łeb, a nie będzie pastwić się nad słabszymi! Ze mną proszę spróbować, jak jest Pani taka odważna! – wściekła Mame wrzeszcząc na pół miasteczka leciała przez trawnik w stronę wstrętnej sąsiadki, która kopnęła Biszkopta i próbowała dosięgnąć grabiami Karmelkowego grzbietu. – Odsuń się kobieto od tego kota bo nie ręczę za siebie – wysyczała, będąc już w zasięgu ropuchy. – A co Cię to obchodzi gruba babo – odparła pogardliwie sąsiadka i nieświadoma charakteru Mame, zamachnęła się ponownie na próbującego dostać się do miski kota. – Psa muszę karmić, koty muszę karmić, ale ze starymi, grubymi babami nie gadam – gderała sadystka, podnosząc równocześnie rękę z grabiami na wciąż próbującego dostać się do jedzenia Biszkopta. – Mariolka pojechała sobie na urlop, gości zostawiła, zwierzaki zostawiła, wszystko na mojej głowie – ręka sąsiadki wzięła potężny zamach i pewnym było, że Biszkopcikowi za chwilę stanie się krzywda. Nie dosięgnęła go jednak. Zaciśnięta pięść Mame była szybsza. Imponujący, gnany wściekłością prawy sierpowy błyskawicznie znalazł się na śmiertelnie zdumionej twarzy . Babę obróciło i z wrażenia posadziło na ziemi. Przez krótką chwilę nie była w stanie złapać tchu, ani też dojść, co tu się właśnie wydarzyło. – Owszem, jestem gruba – spokojna jak sfinks osiągający właśnie stan zen, odparła Mame. – Ale lepiej gruba niż głupia – dodała do znokautowanej właśnie wstrętnej baby. -Mówiłam, żeby go Pani zostawiła, następnym razem radzę posłuchać, następnym razem nie będę dla Pani taka miła – dodała złowieszczo i sprawdziwszy, czy koty podeszły do miski i mogą coś zjeść, odwróciła się na pięcie i nie zaszczyciwszy babsztyla ani jednym spojrzeniem, dumna z siebie bardzo udała się do pokoju.
Czytaj dalej „Biszkopt z Karmelem. Część trzecia.”