Poznajemy się

Rozpoczęło się długie oczekiwanie. Dowiedziałem się od Mame, że będę w tej klatce miesiąc. Miesiąc! to niewyobrażalnie długo, bo jak się później okazało, w tym czasie ja sam miałem ich trzy. Taki malutki i młodziutki byłem.  Mame  po lekkim spadku formy i okazaniu słabości w nasz pierwszy wspólny dzień, z właściwą sobie werwą zabrała się do ustawiana na nowo zasad w domu. Kawa z Maksiem dostali niespodziewany bonus w postaci otwartego na stałe pokoju, w którym to zamieszkałem. Mame stwierdziła, że musimy się do siebie przyzwyczaić, a zmiany nie mogą być gwałtowne, bo jak zna Maksia, to gad jeden od razu zakomunikuje swoje niezadowolenie z nowych zasad wielką koopą w przedpokoju. Kawa od razu stwierdziła, że jestem chwilowym wybrykiem i nie pobędę w ich domu zbyt długo, więc nie zaprzątała sobie mną głowy. Było mi trochę przykro, że ostentacyjnie przechodziła obok mnie jak obok zagęszczonego powietrza i szerokim łukiem omijała mój apartament. Nie wiedziała, lub nie chciała wtedy wiedzieć, że jest to już nasz wspólny dom. Czytaj dalej Poznajemy się

Dom

I co teraz, spytała trochę bezradnie Mame stojąc nad klatką. Co teraz? Już przyjechał, już go zainstalowaliśmy, Kawa z Maksiem już go pooglądali….. Co teraz? Teraz, stwierdził Tate, teraz będziemy go po prostu kochać i czekać, aż dojdzie do siebie i będzie mógł wyjść. -To znaczy rozpieszczać jak dziadowski bicz jak tamte dwa sierściuchy , mruknęła Mame. Ty tu sobie żartujesz, a ja poważnie pytam… Czytaj dalej Dom

W poszukiwaniu Kubusia

Od jakiegoś czasu Mame chodziła zasmucona i przygaszona. Wszystko w jej i Tate życiu układało się pomyślnie. Jak wszyscy, mieli z Tate lepsze lub gorsze dni, jak wszyscy mieli też różne problemy. Jednakże  uczciwie musiała przyznać, że to dobry czas w ich życiu. A jednak coś nie dawało jej spokoju. Nie potrafiła sprecyzować źródła niepokoju, nie wiedziała co może zrobić, żeby zdiagnozować problem. Zauważyła, że pewne ukojenie daje jej przeglądanie w internecie stron poświęconych kotom. Czytaj dalej W poszukiwaniu Kubusia

Mame

Płynę….Płynę sobie rzeką pełną świeżutkiej śmietanki…. Poprzez przecudnej urody dolinę zamieszkaną przez inne koty…….Poprzez łąki zielone które pokrywają się kocimi chrupkami, a w zakolach śmietanowej rzeki czekają na mnie miseczki pełne dobrego mięska…….Słoneczko przyświeca i opala mój wydęty od smakołyków brzuszek….. Unoszę się w moim szytym na miarę kartoniku ku niebu, ku słoneczku, na skrzydłach ciepłego, letniego zefirku……O jak mi dobrze……, o jak kolorowo……… O jak mi się kręci w głowie….. Czytaj dalej Mame

Koci raj

-Witaj skarbeńku, bidulku Ty mój najcudowniejszy… O mój Boże, ile to kocię musiało przejść,  serce się kraje, już dobrze, już wszystko będzie dobrze, zajmiemy się Tobą, takie pogodne maleństwo, taki skarbeczek, takie kochanie…To się w głowie nie mieści, biedactwo Ty moje, mój skarbeńku przeuroczy…. Czytaj dalej Koci raj

Odmiana losu

Jak przyjemnie, jak cieplutko jest na tej podusi…. Słoneczko grzeje moje łapki, a ja odpoczywam sobie po poranku pełnym wrażeń.  Zjadłem porządne śniadanko i nabrałem dużo sił, które beztrosko spożytkowałem na pogoń za piłeczką. Ależ to były emocje! Piłeczka uciekała, podawałem ją sobie z łapki do łapki, ale ona wymykała się zręcznie i musiałem ją znowu gonić! W prawo, w lewo, pod stołem , za fotel, ach, jakie to było ekscytujące! Piłeczka w końcu uciekła za kanapę i nie pozwoliła się wyciągnąć do dalszej zabawy. Zostawiłem ją zatem, ponieważ na fotelu dostrzegłem samotną wędkę z piórkiem….

Czytaj dalej Odmiana losu

Światełko w tunelu

Styczeń tego roku nie był łaskawy dla zwierząt. Przenikliwe zimno, które szalało na równi z wiatrem, powodowało kostnienie łapek i utrudniało mi chodzenie. Chociaż, z drugiej strony,  czy przesuwanie się na dwóch łapkach można nazwać chodzeniem? Mniejsza z tym.  Nie zwracałem na to uwagi, miałem przecież bardzo ważne zadanie do wykonania! Znalezienie Mame to poważna sprawa, a ja byłem zdeterminowany i pełen wiary, że w końcu mi się uda. Czytaj dalej Światełko w tunelu